Przed tygodniem Jakubiec świętował urodziny w wyjątkowy sposób, czterokrotnie trafiając do siatki Mazowsza Stężyca. W niedzielę nie zwolnił tempa. Tym razem trzy razy pokonał bramkarza Zawiszy i znów był bohaterem swojej drużyny. W sumie ma na koncie 13 trafień.
Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy walczyli o utrzymanie. Po szybko rozegranym rzucie wolnym piłkę otrzymał Marcin Paprocki i pewnym strzałem pokonał Sylwestra Magosa, dając Zawiszy prowadzenie.
Amator odpowiedział jeszcze przed przerwą. W 35. minucie Mateusz Jakubiec wykorzystał prostopadłe podanie za linię obrony. Napastnik wbiegł z lewej strony boiska, znalazł się sam na sam z bramkarzem, zachował zimną krew, wyczekał golkipera i doprowadził do wyrównania.
Tuż przed zejściem do szatni goście objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu Karola Wałachowskiego z prawej strony najwyżej w polu karnym wyskoczył Przemysław Polak, który strzałem głową z pięciu metrów zdobył bramkę na 2:1.
Po zmianie stron Amator kontrolował wydarzenia na boisku. Trzeciego gola ponownie zdobył Jakubiec. Akcję lewą flanką przeprowadził Wałachowski, a napastnik gospodarzy dwukrotnie zamarkował uderzenie, położył dwóch obrońców i skierował piłkę do siatki obok bezradnego bramkarza.
Dzieła zniszczenia dopełnił w 74. minucie. Tym razem Jakubiec oddał precyzyjny strzał po ziemi z około dziesięciu metrów, kompletując hat-tricka i ustalając wynik meczu na 4:1 dla Amatora.
- Znaliśmy wagę tego spotkania. Rywale walczyli o utrzymanie i mówiłem zawodnikom, że kto wytrzyma ciśnienie, ten po końcowym gwizdku będzie miał powody do radości. Zwyciężyliśmy po twardej walce - podsumował trener Amatora Wojciech Kryczka.
Szkoleniowiec zwracał uwagę, że jego zespół musiał zachować koncentrację do samego końca. - Przeciwnicy mają najwięcej żółtych i czerwonych kartek w lidze. Było dużo walki. Marcin Paprocki nie dotrwał do końca meczu, bo obejrzał dwie żółte kartki. Przy prowadzeniu 3:1 mieliśmy jeszcze kolejne okazje, których nie wykorzystaliśmy. Zawisza szukała swoich szans po stałych fragmentach gry i kilka razy mocno kotłowało się pod naszą bramką - mówił Kryczka.
- Udźwignęliśmy ciężar gatunkowy tego spotkania. Jesteśmy w miejscu, w którym chcieliśmy być - dodał trener.
Na kolejkę przed końcem sezonu Amator zapewnił sobie co najmniej trzecie miejsce w tabeli. Wciąż ma jednak szansę na awans. Warunek jest jeden. W sobotę o godz. 11:00 musi pokonać na własnym boisku Garbarnię. Równocześnie Czarni Dęblin nie mogą wygrać wyjazdowego meczu z Orłami Kazimierz.
- Przyjeżdża do nas Garbarnia. Jesienią padł remis 4:4, więc zapowiada się prawdziwe piłkarskie święto na naszym boisku. Ostatnia kolejka zdecyduje, kto zagra ligę wyżej, a kto spadnie. Przygotujemy się do tego spotkania, znamy rywala. Będzie niezwykle ciekawie i zapraszam wszystkich kibiców na ten bój. Najważniejsze jest to, żeby wygrać. Nie będziemy kalkulować i oglądać się na to, co wydarzy się w drugim meczu - podkreślił Wojciech Kryczka.
Zawisza Garbów - Amator Leopoldów-Rososz 1:4
Bramki: Paprocki 26` - Mat. Jakubiec 35`, 58`, 74`, Polak 43`.
Amator: Magos - Lipiec, M. Imas, R. Imas, Mat. Jakubiec (85` Gajownik), Kupiec (65` Kalbarczyk), Wałachowski, Pieńkosz, Polak (75` Płachciak), Beczek (70` Szczęśniak), Płusa.
Czerwona kartka: Paprocki 80`, za dwie żółte kartki.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.