reklama

Czujność Ignacego, Gai i Marceliny uratowała ludzkie życie. Bohaterska postawa mieszkańców podczas pożaru

Opublikowano:
Autor:

Czujność Ignacego, Gai i Marceliny uratowała ludzkie życie. Bohaterska postawa mieszkańców podczas pożaru - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z DĘBLINA29 lipca około godziny 16.10 przy ulicy Lipowej w Dęblinie doszło do groźnego pożaru jednego z przedwojennych budynków mieszkalnych. Ogień bardzo szybko objął konstrukcję dachu i poddasze, a gęsty, duszący dym w krótkim czasie przedostał się do wnętrza domu, niemal całkowicie ograniczając widoczność i stwarzając śmiertelne zagrożenie dla znajdujących się w środku mieszkańców.
reklama

Choć późniejsza akcja gaśnicza wymagała zaangażowania kilku zastępów straży pożarnej, wszystko zaczęło się od niezwykłej czujności trójki dzieci. To właśnie 10-letni Ignacy Kopeć, 8-letnia Gaja Kopeć oraz 6-letnia Marcelina Pataj jako pierwsi zauważyli wydobywający się spod dachu dym i natychmiast zaalarmowali dorosłych. Dzięki ich błyskawicznej reakcji pomoc dotarła jeszcze zanim ogień całkowicie opanował budynek.

Dzieci nie zlekceważyły zagrożenia
Rodzeństwo Gaja i Ignacy Kopeć - dzieci wiceprzewodniczącego Rady Miasta Dęblin Kamila Kopcia wraz z Marceliną Pataj bawiły się w pobliżu domu. W pewnym momencie zauważyły wydobywający się z dachu dym. Nie próbowały sprawdzać sytuacji na własną rękę. Zgodnie z zasadami, których uczono je od najmłodszych lat, natychmiast pobiegły po pomoc.

reklama

To właśnie dzięki ich spostrzegawczości na miejsce jako jedna z pierwszych dotarła Anna Socha, mama rodzeństwa. - Jestem z nich bardzo dumny. Najbardziej cieszy mnie to, że nie przeszły obojętnie obok zagrożenia i od razu zareagowały. Mam jednak świadomość, że największą pracę wykonali później dorośli i strażacy - mówi Kamil Kopeć.

Jak podkreśla, odpowiedzialna postawa dzieci nie była przypadkiem. - Myślę, że dzieci przede wszystkim uczą się przez obserwację. W naszym życiu było już wiele sytuacji, w których reagowaliśmy, gdy ktoś potrzebował pomocy lub działo się coś niepokojącego. Dzieci często były tego świadkami. Rozmawialiśmy z nimi również o tym, jak należy zachować się w takich sytuacjach i że najważniejsze jest jak najszybsze powiadomienie dorosłych. Myślę, że właśnie dlatego ich reakcja była dla nich czymś naturalnym - dodaje.

reklama

Sąsiedzi ruszyli na ratunek
Gdy dzieci zaalarmowały dorosłych, liczyły się dosłownie sekundy. Jako pierwszy do działań przystąpił sąsiad Piotr Dąbek. Widząc rozwijający się pożar, natychmiast wyniósł z budynku butlę z gazem, eliminując ryzyko eksplozji, która mogłaby doprowadzić do jeszcze większej tragedii.

Chwilę później na miejsce dotarli Anna Socha oraz Konrad Kośla. Mimo bardzo silnego zadymienia weszli do budynku, aby odnaleźć znajdującą się w środku starszą kobietę. Seniorka stała w przejściu pomiędzy kuchnią a przedpokojem, opierając się na kulach. Była zdezorientowana i nie była w stanie samodzielnie opuścić domu.

Nie myślała o strachu
- Sytuacja wyglądała dokładnie tak, jak później opisał ją Kamil. W tamtym momencie nie myślałam o strachu. Myślałam tylko o tym, żeby pomóc jak najszybciej i jak najlepiej - wspomina Anna Socha.

reklama

- Sąsiadka stała w przejściu pomiędzy przedpokojem a kuchnią. Była o kulach i wyglądała na zdezorientowaną. W tym samym czasie inna osoba wynosiła z budynku butlę z gazem. Liczyła się każda sekunda - dodaje.

Anna Socha i Konrad Kośla bezpiecznie wyprowadzili seniorkę z zadymionego budynku. Gdy upewnili się, że kobieta jest bezpieczna, wrócili jeszcze do środka, by wynieść najważniejsze dokumenty oraz najcenniejsze rzeczy należące do mieszkanki.

Coraz więcej osób ruszało z pomocą
W kolejnych minutach do akcji spontanicznie dołączali kolejni sąsiedzi, przechodnie oraz kierowcy przejeżdżający ulicą Lipową. Wspólnie pomagali wynosić dobytek mieszkańców, zabezpieczać mienie i wspierali działania prowadzone do czasu przyjazdu służb ratunkowych.

W drugiej części budynku mieszkała również inna rodzina. Jej członkowie zdążyli samodzielnie opuścić mieszkanie. Ogień rozwijał się przede wszystkim nad częścią zajmowaną przez starszą kobietę.

reklama

Kilka godzin walki
Na miejsce skierowano siedem zastępów straży pożarnej oraz patrole policji. Po dojeździe strażacy zastali rozwinięty pożar obejmujący głównie poddasze budynku. Ze względu na bardzo wysoką temperaturę oraz silne zadymienie działania wewnątrz mogły być prowadzone wyłącznie w aparatach ochrony dróg oddechowych.

Ratownicy gasili pożar, wynosili nadpalone wyposażenie, oddymiali budynek przy użyciu wentylatorów i oddymiarek oraz dogaszali ukryte zarzewia ognia. Aby dotrzeć do miejsc, w których nadal tlił się ogień, konieczne było rozebranie części konstrukcji dachu.

Według wstępnych ustaleń prawdopodobną przyczyną pożaru były prace prowadzone na dachu związane z kryciem papą.

W działaniach, które trwały blisko cztery godziny, uczestniczyły zastępy: JRG Ryki, OSP KSRG Stężyca, OSP KSRG Dęblin-Masów, OSP KSRG Ryki, OSP KSRG Bobrowniki oraz patrole policji.

Dom poważnie zniszczony
Na szczęście w pożarze nikt nie odniósł obrażeń. Straty materialne są jednak bardzo duże. Podczas akcji gaśniczej wnętrze budynku zostało zalane wodą, pomieszczenia są silnie zadymione i przesiąknięte zapachem spalenizny, a uszkodzona konstrukcja dachu sprawia, że dom obecnie najprawdopodobniej nie nadaje się do zamieszkania.

Bohaterowie nie zawsze noszą mundury
Wydarzenia przy ulicy Lipowej są dowodem na to, jak ogromne znaczenie mają czujność, odpowiedzialność i szybka reakcja.

To dzieci jako pierwsze zauważyły zagrożenie i powiadomiły dorosłych. Następnie sąsiedzi: Piotr Dąbek, Anna Socha i Konrad Kośla bez chwili zawahania ruszyli z pomocą, ratując starszą mieszkankę budynku. W kolejnych minutach dołączyli następni mieszkańcy, a profesjonalne działania strażaków pozwoliły opanować żywioł i zapobiec rozprzestrzenieniu się ognia.

Ta historia przypomina, że bohaterowie nie zawsze noszą mundury. Czasem są nimi dzieci, które nie ignorują zagrożenia, sąsiedzi gotowi zaryzykować własne bezpieczeństwo dla drugiego człowieka oraz mieszkańcy, którzy w obliczu nieszczęścia potrafią działać wspólnie. To właśnie dzięki ich postawie udało się uratować ludzkie życie i ograniczyć skutki jednego z najgroźniejszych pożarów, do jakich w ostatnim czasie doszło w Dęblinie.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo