Od ponad 20 lat przemierzał region, pojawiając się na festynach, piknikach rodzinnych i dożynkach. Sprzedawał lody, zimne i ciepłe napoje, a jego znakiem rozpoznawczym były lody polewane własnoręcznie przygotowywanym truskawkowym sosem. Dla wielu klientów były obowiązkowym punktem każdej imprezy. W Dęblinie przy ul. Wiślanej była lodziarnia, gdzie przychodzili najmłodsi i troszkę starsi. Trudno sobie wyobrazić, że jego już nie ma z nami.
Nie mniej charakterystyczny był jego samochód i nagłośnienie. Zawsze z mikrofonem zapraszał gości, żartował i opowiadał historie. Nie spieszył się. Najważniejsze było dla niego, aby każdy klient odszedł zadowolony.
- Mariusz od ponad 20 lat jeździł po imprezach. W ostatnim czasie miał ich naprawdę dużo, a jeszcze więcej było w planach. W piątek byliśmy razem na festynie na Wiślanej, a na weekend miał już kolejne wydarzenie do obsługi. Miał wielkie plany i wielkie marzenia - wspomina jego wieloletni kolega, Leszek Grzyb.
Jak podkreśla, Mariusz był człowiekiem, który nie tylko sprzedawał lody, ale tworzył wyjątkową atmosferę. - Zawsze miał zestaw z mikrofonem. Nigdy się nie spieszył, nie liczył się dla niego czas. Chciał dobrze obsłużyć każdego klienta. Opowiadał historie, rozmawiał z ludźmi i sprawiał, że festyny były niepowtarzalne - mówi Leszek Grzyb.
Jego lody uwielbiały całe rodziny. Wielu mieszkańców przyznaje, że na imprezy przyjeżdżali właśnie po to, by ponownie spróbować charakterystycznych smaków z jego budki. - Nawet gdy sam nie miałem pracy z dmuchanymi zamkami na festynie, jechaliśmy tam z dziećmi. One uwielbiały jego lody - dodaje Grzyb.
Jeszcze niedawno wspólnie żartowali. - Ostatnio zrobiłem mu nawet kawał. Podjechałem swoim samochodem ciężarowym pod jego auto z lodami. Śmialiśmy się z tego. Dziś nie mogę uwierzyć, że już go z nami nie ma. To do mnie po prostu nie dociera - przyznaje z żalem.
Na zakończenie kieruje do przyjaciela krótkie, ale niezwykle wymowne słowa: Mariusz, do zobaczenia.
Jego śmierć poruszyła mieszkańców Dęblina oraz wielu miejscowości województw lubelskiego i mazowieckiego. Dla jednych był sprzedawcą lodów, dla innych znajomą twarzą każdego festynu. Dla wielu pozostanie symbolem beztroskich wakacji, rodzinnych pikników i dziecięcych wspomnień, które smakowały lodami z truskawkowym sosem.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.