Urodziła, zapakowała w torbę i porzuciła
Aleksandra K. urodziła poza domem, a kiedy dziecko przestało płakać, 31-latka umieściła je w płóciennej torbie i zaniosła do budynku starej chlewni na terenie dawnej Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Ułężu.
Przedstawiciele służb znaleźli noworodka 9 sierpnia ub.r. w późnych godzinach wieczornych. Dziecko było martwe. Przeprowadzono później sekcję zwłok. Biegli stwierdzili jednoznacznie: noworodek żył po urodzeniu i oddychał. Nie byli w stanie jednak ustalić przyczyny zgonu.
To ustalenia śledczych w związku z poruszającą tragedią, do której doszło na początku sierpnia ub.r. w powiecie ryckim.
Zarzuty i szybki proces
O zabójstwo oskarżył prokurator Aleksandrę K. 31-latka w czasie śledztwa przyznała się do popełnienia tego czynu. Ustalono, że kobieta celowo nie udzieliła pomocy dziecku. "Czekała, aż chłopiec umrze" - wskazano w akcie oskarżenia.
Proces mieszkanki Ułęża ruszył w połowie lutego br. przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Wyrok zapadł bardzo szybko. Decyzja sądu została ogłoszona w środę, 25 marca.
Nadzwyczajne złagodzenie kary
Kobieta została uznana za winną zabójstwa swojego nowo narodzonego dziecka.
W nocy z 7 na 8 sierpnia 2025 roku w Ułężu, działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia nowo narodzonego dziecka płci męskiej, po zakończonej akcji porodowej nie zapewniła mu odpowiedniej opieki medycznej i porzuciła go w budynku starej chlewni, to jest w warunkach uniemożliwiających mu samodzielne przeżycie, przez co pozbawiła go życia
- wskazała sędzia Barbara Markowska.
Jednocześnie sąd zastrzegł, że w czasie popełnienia przestępstwa, Aleksandra K. miała ograniczoną w znacznym stopniu zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. W skrócie: miała ograniczoną poczytalność.
Dlatego też sąd zastosował w tym przypadku nadzwyczajne złagodzenie kary. Wyrok to sześć lat i dziesięć miesięcy pozbawienia wolności (podczas gdy minimalna kara za zabójstwo przewidziana w Kodeksie w normalnych warunkach to dziesięć lat pozbawienia wolności).
Aleksandra K. nie została doprowadzona do z aresztu sali rozpraw na ogłoszenie wyroku.
Sąd: Zawiodły instytucje i rozwiązania prawne
Jawność procesu wyłączono, odbywał się bez obecności mediów. Sąd wyjaśnił jednak częściowo, skąd decyzja o nadzwyczajnym złagodzeniu kary.
Okoliczności tej sprawy wskazują, że z uwagi na swoje właściwości osobiste, niepełnosprawności intelektualne, oskarżona powinna być przed zaistnieniem zdarzenia, a zwłaszcza w ciąży, poddana oddziaływaniom wspierającym. Wydaje się jednak, a wskazują na to okoliczności niniejszej sprawy, że brak jest rozwiązań instytucjonalnych czy prawnych, które by temu służyły lub te, które u nas obowiązują, są niewystarczające. A przynajmniej takowe okazały się w tej sprawie
- wyjaśniła sędzia Barbara Markowska.
Na poczet kary Aleksandrze K. zaliczono dotychczasowy, 7-miesięczny pobyt w areszcie. Wyrok nie jest prawomocny, strony mogą składać od niego apelacje.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.