Podczas XL zwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Rykach, która odbyła się w piątek 27 marca omawiano przyjęcie „Programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobieganiu bezdomności zwierząt”. W dyskusji głos zabrał radny Michał Miłosz, który odwołał się do wcześniejszych wydarzeń związanych z funkcjonowaniem schroniska dla zwierząt.
Miłosz stwierdził: „Nie jest przypadkiem, że się tu znalazłem, od tej nieszczęsnej styczniowej sesji uważam, że jest moim obowiązkiem przyjść i tutaj powiedzieć, które dotyczą mnie jako radnego, ale jestem również winny to tym wszystkim psom, które doznały krzywdy w tym patoschronisku i między innymi w naszym.” Podkreślił, że właściciel schroniska otrzymał wyrok, choć nieprawomocny: „Pan powiedział, że czas pokaże, czas pokazał. Właściciel schroniska jest z wyrokiem, co prawda nie z prawomocnym, ale jest wyrok.”
Radny skrytykował dotychczasowe działania samorządu, mówiąc, że program powinien chronić gminę przed podobnymi praktykami: „W moim mniemaniu powinniście się państwo głęboko pochylić nad tym programem, bo ten program chroni gminę przed takimi praktykami.”
Miłosz przytoczył również konkretne przykłady problemów w funkcjonowaniu schroniska: „Dziewczynie koło mnie zabrali psa, po trzech dniach… pojechała, oczywiście udowodniła, że to jej zwierzę. Oczywiście psa jej nie oddali. Co zrobili? Kazali jej adoptować. Czyli co zrobili? Wzięli 3 tysiące od was, z naszych pieniędzy podatników. Musiała adoptować swojego psa.”
Radny podkreślił również brak rzetelnych kontroli: „Ja uważam, że kontrole prowadzone przez gminę są nie właściwe i nie kompletne. Pytam kolegi co jest w tej komisji, czy to są nasze psy, on odpowiada, że tak. A ja pytam, czy po chipie sprawdziliście, czy to są naprawdę nasze psy. Nie.”
W rozmowie poruszono także kwestie jakości karmy dla zwierząt i procedur weterynaryjnych. Miłosz pytał: „Panie Pioterczak, co znaczy karma z wyższej półki, psy są różne, małe, duże, mają różne choroby. Dlaczego nie pojechał na to niezależny weterynarz?” Pioterczak odpowiedział: „Nie zaglądaliśmy co tam jest w tych puszkach, ale karma Dolina Noteci to karma z wyższej półki. Jakby ktoś otworzył i powąchał, to może i by się pomylił, stąd wzięło się moje powiedzenie z górnej półki.”
Przewodniczący sesji zwrócił uwagę na historię działania radnego: „Ja też na kontrole jeździłem, a na kawce, herbatce u pana Mariana nie byłem, więc proszę… Ważyć słowa.” Miłosz odparł: „Ja wiem, że boli. Te rzeczy świadczą tylko o was. Jeśli schronisko wykonuje za nas zadania, to dalej są nasze zadania. Musimy robić wszystko, aby to zwierzę albo do momentu śmierci, albo do momentu adopcji było odpowiednio utrzymywane.”
W dyskusji głos zabrał również burmistrz, który bronił dotychczasowych praktyk: „Jest we mnie dużo refleksji. Ja uważam, że nasze psy w tym schronisku były dobrze zaopiekowane. Mieliśmy pewność, gdzie one są, dzisiaj tej pewności nie mam, bo rzeczywiście pojechały w różnych kierunkach.” Burmistrz podkreślił, że adopcja nie jest odpowiednim słowem w odniesieniu do zwierząt: „Adopcja to złe słowo, adoptuje się dzieci, a psy bierze się pod opiekę.”
Sołtys Franczak poparła stanowisko radnego Miłosza: „Zgadzam się z radnym Miłoszem w 100%. Proszę obejrzeć sobie, batalia trwała 8 lat dzięki wolontariuszom. Nie możemy podchodzić tak, że jedna osoba mówi o tym głośno, a inni zamykają na to oczy.”
Sesja Rady Miejskiej w Rykach pokazała głębokie podziały w ocenie skuteczności programu opieki nad zwierzętami, a dyskusja radnych i władz samorządowych ujawniła poważne wątpliwości dotyczące kontroli, procedur i faktycznej opieki nad zwierzętami w schroniskach.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.