Sport był dla niej nie tylko hobby, ale sposobem na codzienność. Dziś toczy najważniejszy wyścig w swoim życiu - walkę o zdrowie i powrót do sprawności.
Tragiczny wypadek na ścieżce rowerowej
Do dramatycznych wydarzeń doszło 22 sierpnia 2025 roku. Późnym wieczorem rodzina Izy odebrała telefon z policji. Informacja była lakoniczna, ale przerażająca. Doszło do wypadku z udziałem rowerzystki.
Iza jechała ścieżką rowerową, gdy zderzyła się z nadjeżdżającym z naprzeciwka rowerzystą. Wystarczył ułamek sekundy. Upadek okazał się tragiczny w skutkach. Kobieta została przewieziona do szpitala w stanie nieprzytomnym. Lekarze od razu podjęli decyzję o operacji ratującej życie.
Kilka godzin na sali operacyjnej i dramatyczna diagnoza: ciężki uraz czaszkowo-mózgowy. Urazowy krwotok podtwardówkowy, ostry krwiak podtwardówkowy lewostronny, złamania kości czaszki, stłuczenie mózgu oraz wodogłowie pourazowe – to tylko część rozpoznanych obrażeń. Przez długi czas bliscy słyszeli od lekarzy jedno: „To bardzo ciężkie uszkodzenie mózgu. Musimy czekać”.
Rozpoczęła się walka o życie.
Pięć miesięcy nadziei i niepewności
Od wypadku minęło już ponad pięć miesięcy. Iza przebywa obecnie w zakładzie opiekuńczo-leczniczym. Jej stan nadal wymaga specjalistycznej opieki: tlenoterapii, żywienia dojelitowego oraz stałego cewnikowania. To codzienność, która dla jej bliskich stała się nową, trudną rzeczywistością.
Mimo ogromu obrażeń pojawiają się jednak pierwsze, tak bardzo wyczekiwane sygnały nadziei. Iza reaguje na dotyk, otwiera oczy, wodzi nimi za bliskimi, zaciska dłonie. To drobne gesty, które dla rodziny znaczą więcej niż słowa. Są dowodem, że wciąż walczy.
- Ona ma duszę sportowca - mówią bliscy. - Wiemy, że nie podda się bez walki - dodają.
Najtrudniejszy etap dopiero przed nią
Lekarze nie mają wątpliwości: jedyną realną szansą na poprawę stanu zdrowia Izy jest intensywna, wieloetapowa i specjalistyczna rehabilitacja neurologiczna. Konieczne jest przeniesienie jej do prywatnego ośrodka rehabilitacyjnego, który oferuje kompleksową terapię pacjentów po ciężkich urazach mózgu.
Koszty są jednak ogromne. Miesięczny pobyt w takiej placówce to wydatek rzędu 25–40 tysięcy złotych. Do tego dochodzą stałe koszty sprzętu medycznego: wymiana rurki tracheostomijnej, cewników oraz zestawów do żywienia dojelitowego. To kolejne około 5 tysięcy złotych miesięcznie. Dla jednej rodziny to kwoty nie do udźwignięcia.
Przed Izą długa droga. Będzie musiała na nowo nauczyć się podstawowych czynności. Tych, które kiedyś były naturalne i oczywiste. Każdy krok, każdy ruch, każde słowo będą efektem ciężkiej pracy i wielu godzin terapii.
Dziewczyna, która kochała ruch
Jeszcze niedawno jej życie wypełniały rowerowe trasy, joga, żeglarstwo i zimowe wyjazdy na narty. Góry były jej drugim domem, a sport przestrzenią wolności. Dziś ta sama determinacja, która pchała ją pod górę na szosie czy na narciarskim stoku, pomaga jej walczyć o powrót do świadomości i sprawności.
Społeczność Ryk i okolic jednoczy się, by pomóc Izie wrócić do dawnego życia. Każde wsparcie: finansowe, organizacyjne czy zwykłe udostępnienie informacji ma znaczenie.
Bliscy nie tracą nadziei, ale wiedzą, że sami nie są w stanie sprostać wyzwaniu. - Bez Was nie damy rady. Tylko z Waszą pomocą powrót Izy do zdrowia jest możliwy - apelują.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.