ROZMOWA Z Pawłem Cienkowskim, zawodnikiem Czarnych Dęblin
Wika daje mi ogromną energię do gry. Dziadek Heniek pomaga z góry. Z Mazowszem o wygraną
Te serduszka w stronę trybun. Zdradzisz, do kogo je słałeś?
- Drugi mecz z rzędu udało mi się zdobyć bramkę i świętować ją w ten sposób, więc to dla mnie coś wyjątkowego. Ten gest był skierowany do mojej ukochanej Wiki, która zawsze mnie wspiera z trybun i daje mi ogromną energię do gry. Chciałem, żeby wiedziała, że każda taka chwila na boisku jest też dla niej i dzięki niej. Oczywiście nie zapominam też o moim dziadku Heńku, któremu dedykuję obie bramki. Odszedł na początku roku, ale czuję jego obecność i wsparcie w każdym meczu, szczególnie w takich momentach jak zdobycie gola. To daje mi dodatkową motywację i siłę, żeby walczyć do końca. Piłka nożna to emocje, ale za nimi stoją ludzie i relacje. Dla mnie bardzo ważne jest, żeby dzielić te chwile z bliskimi, nawet jeśli są tylko na trybunach albo jak w przypadku dziadka gdzieś wyżej. To sprawia, że te gole mają większą wartość niż tylko wynik na tablicy.
Jak podsumujesz to spotkanie?
- Wyszliśmy na boisko bardzo zmotywowani i od początku chcieliśmy narzucić swój styl gry. Szybko zdobyta bramka ustawiła mecz, a druga jeszcze bardziej podcięła skrzydła rywalom i dała nam większy spokój w grze. W takich momentach widać, jak ważne jest dobre wejście w spotkanie. Do przerwy dołożyliśmy trzecią bramkę po świetnej akcji zespołowej "Moczula" i "Surmiego", co tylko potwierdziło naszą przewagę. Po przerwie dalej kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku, dokładaliśmy kolejne gole i konsekwentnie realizowaliśmy założenia. Szkoda tylko, że nie było mnie wtedy na murawie przy rzucie karnym, bo może miałbym drugą bramkę na koncie. Najważniejsze jest jednak to, że zespół funkcjonował bardzo dobrze jako całość. Było widać zaangażowanie, komunikację i chęć dominacji przez pełne 90 minut. Takie mecze budują pewność siebie przed kolejnymi wyzwaniami.
To była formalność?
- Trudno nazwać jakikolwiek mecz formalnością, szczególnie w naszej lidze. Każdy przeciwnik wychodzi na spotkanie z nami maksymalnie zmotywowany, bo chce urwać punkty liderowi czy drużynie z czołówki. To sprawia, że musimy być skoncentrowani od pierwszej do ostatniej minuty. Trzeba oddać szacunek zespołowi BKS-u Bogucin, bo próbowali grać w piłkę, a nie tylko się bronić. Mieli swoje sytuacje i potrafili momentami zagrozić naszej bramce, co pokazuje, że nie można nikogo lekceważyć. Takie podejście przeciwnika sprawia, że mecz jest bardziej wymagający. My jednak wiedzieliśmy, o co gramy. Skończył się czas remisów. Jeśli chcemy awansować, musimy regularnie wygrywać. Taki był plan i konsekwentnie go realizujemy.
Zrobicie awans?
- Każdy w szatni marzy o awansie i chcielibyśmy się z niego wspólnie cieszyć. Z drugiej strony staramy się podchodzić do tego realistycznie i pamiętać o naszych możliwościach organizacyjnych. Już wcześniej mówiłem, że trzeba mierzyć siły na zamiary. Nie jest tajemnicą, że mamy ograniczone wsparcie finansowe z miasta. Budżet na poziomie około 30 tysięcy złotych rocznie to naprawdę niewiele, zwłaszcza gdy porównamy się z innymi klubami na tym samym poziomie rozgrywkowym. Niektóre zespoły dysponują rocznymi środkami, które my otrzymaliśmy przez kilka lat.
Ale...
- Mimo to chcemy się rozwijać i rywalizować z najlepszymi. Naszym celem jest promocja i możliwość sprawdzenia się na wyższym poziomie, nawet z silniejszymi finansowo rywalami jak Garbarnia Kurów. Pokazujemy, że na boisku nie zawsze wygrywają pieniądze, tylko charakter, zaangażowanie i drużyna.
Teraz derby z Mazowszem...
- Derby zawsze rządzą się swoimi prawami i spodziewam się dużych emocji. Rywale na pewno będą bardzo zmotywowani i możliwe, że postawią bardziej na walkę niż na otwartą grę w piłkę. Takie mecze często są trudniejsze niż spotkania z teoretycznie silniejszymi przeciwnikami. Możemy się spodziewać, że ustawią się głęboko w defensywie i będą szukać swoich szans w kontratakach. My jednak mamy jakościowy zespół i potrafimy prowadzić grę, nawet gdy przeciwnik się cofa. Kluczowe będzie cierpliwe budowanie akcji i unikanie prostych błędów. Mam nadzieję, że zobaczymy dobre widowisko i że obie drużyny spróbują grać ofensywnie. Jeśli mecz się otworzy, to wierzę, że nasze umiejętności przechylą szalę zwycięstwa na naszą stronę. Chcemy wygrać i dać kibicom powody do radości.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.