Mały Gabryś z Janopola w gminie Kłoczew stanął twarzą w twarz z jednym z najgroźniejszych nowotworów dziecięcych - neuroblastomą w IV stadium zaawansowania. Dziś jego bliscy proszą o jedno: o pomoc, która może uratować mu życie.
Jeszcze niedawno Gabriel Łukasiak był radosnym, pełnym energii chłopcem. Śmiał się, biegał po domu, bawił się z bratem, wskakiwał na kolana taty i tulił się do rodziców. Nic nie zapowiadało dramatu. Zwyczajne, szczęśliwe dzieciństwo - takie, jakie powinno mieć każde dziecko.
Pod koniec października wszystko się zmieniło. Gabryś zaczął skarżyć się na ból nóżki. Na początku wydawało się, że to nic poważnego. Może przeciążenie, może uraz. Rodzice sądzili, że ból minie. Zamiast tego nasilał się z dnia na dzień. Chłopiec przestał chodzić, nocami budził się z krzykiem, wił się z bólu, którego nie łagodziły nawet silne leki przeciwbólowe. - Patrzenie na cierpienie własnego dziecka to doświadczenie, które rozrywa serce rodzica na kawałki - mówią dziś zrozpaczeni rodzice.
Rozpoczęła się dramatyczna walka o diagnozę. Szpitalne oddziały ratunkowe, kolejne wizyty, badania, sprzeczne opinie. Nadzieja mieszała się z narastającym strachem. Aż w końcu padły słowa, które zmieniły wszystko.
12 listopada 2025 roku rodzice Gabrysia usłyszeli diagnozę: neuroblastoma - złośliwy nowotwór nerwów obwodowych i autonomicznego układu nerwowego. Stadium IV. Najcięższe. Świat w jednej chwili się zatrzymał. - Zostaliśmy z jednym naiwnym pytaniem, na które nikt nie potrafił nam odpowiedzieć: czy nasze dziecko przeżyje? - wspominają.
Nowotwór zaatakował kręgosłup chłopca, dając liczne przerzuty do kości i szpiku. Ból był tak silny, że konieczne stało się stosowanie leków opioidowych. Gabryś przeszedł dziesiątki trudnych i bolesnych procedur: rezonanse magnetyczne, scyntygrafię, biopsje, punkcje, trepanobiopsję. Założono mu dwukanałowe dojście centralne, by możliwe było podawanie chemioterapii.
W ciągu zaledwie kilku tygodni beztroskie dzieciństwo w domu zamieniło się w zimne szpitalne korytarze, igły, strach i łzy.
Chcesz pomóc? Kliknij TUTAJ.
Chłopiec trafił do Instytutu „Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie. Tam rozpoczęła się bezlitosna walka. Na śmierć i życie. Chemioterapia, dni przepełnione cierpieniem, noce, podczas których rodzice z lękiem czekali na poranek, niepewni, czy nadejdzie jutro.
I wtedy wydarzyło się coś, co dało im siłę. Po pierwszych cyklach leczenia Gabryś znów stanął na nogi. Najpierw kilka niepewnych kroków, potem kolejne. W końcu bieg. Wrócił uśmiech, błysk w oczach. Na krótką chwilę rodzice odzyskali swojego synka. - Ta nadzieja to wszystko, co trzyma nas przy życiu - mówią.
Niestety, to dopiero początek bardzo długiej i trudnej drogi. Przed Gabrysiem kolejne cykle chemioterapii, operacja usunięcia guza pierwotnego przy kręgosłupie, radioterapia, immunoterapia, a na samym końcu specjalistyczna szczepionka przeciwko wznowie choroby. To miesiące, a być może lata intensywnego leczenia, rehabilitacji i specjalistycznej opieki. Niewykluczone, że konieczne będzie również leczenie poza granicami kraju.
Koszty są ogromne, przerażająco ogromne. Rodzice robią wszystko, co w ich mocy, by ratować swoje dziecko, ale sami nie są w stanie udźwignąć takiego ciężaru.
Dlatego dziś zwracają się z dramatycznym apelem do ludzi o dobrych sercach. - Prosimy o pomoc. Każda wpłata to realna szansa na życie naszego synka. Każde udostępnienie sprawia, że jego historia dociera dalej. Każde dobre słowo daje nam siłę, by walczyć o kolejny dzień - przyznają.
To nie jest tylko opowieść o chorobie. To historia o miłości, strachu, nadziei i ogromnej determinacji. O małym chłopcu, który każdego dnia toczy swoją największą bitwę.
Rodzina Gabrysia błaga: pomóżcie ocalić ich syna.
Z całego serca dziękują za każdą pomoc, modlitwę i wsparcie.
Chcesz pomóc? Kliknij TUTAJ.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.